Od kuchni


Tutaj możecie zobaczyć, nad czym aktualnie pracuję. Czasem - pocieszająco - sprawdzić, że mój bałagan (nieład twórczy) jest większy od Waszego :))

Teraz

Farby akrylowe

Farby wyjechały z szuflad i dzielnie kładą się na drewnie. Kolczyki w bajecznych kolorach malują się :)

A to już zmalowane:

Z szuflady...

Porządki wiosenne: z szafy wychodzą papiery, moczą się pędzle, coraz bardziej ciągnie mnie do malowania. Tym bardziej, że ostatnio wyprodukowane motyle sprowokowały mnie do malarskich pacnięć akrylami tak troszkę na boczku, na kartoniku...

Agat

Robię dla Was fotografie moich precjozów. Wiosna nie chce przyjść i zasypać nas kwieciem, ja postanowiłam zasypać Was biżuterią, dekoracjami i innymi ciekawostkami. Wiosna start!


Stary "Łucznik"

Wzięłam się za szycie na maszynie. Chociaż "szycie" to dużo powiedziane. Do tej pory bardziej karkołomne zadania realizowane przy użyciu tego urządzenia to: "piórnik" w czasach liceum i "podwijanie nogawek" trzy tygodnie temu. Ostatni, profesjonalny kontakt z maszyną do szycia miałam w ósmej klasie podstawówki. I z tamtych czasów we krwi pozostało mi mistrzowskie nawlekanie nici. Czas: grubo poniżej 10s ;) Efekty szycia - już niedługo (jak tylko nie wysadzę maszyny w powietrze).

Dzieło zakończone. Tutaj więcej o rudzikowym chlebaku. Na pierwszym zdjęciu rudzik po przyklejeniu, bez podmalowania. Na drugim już podmalowany.

Przed malowaniem
Po malowaniu
Do przyklejonego motywu trzeba było domalować gałązkę. Jako że ma to być bardziej motyw graficzny, niż naturalistyczne oddanie siedzącego rudzika - wykorzystałam gałązkę, jako linię oddzielającą dwa różne rodzaje tła.

Czasomierze. W aktualnościach  do obejrzenia zegar z rudzikiem. A jutro po południu pojawi się wpis o zegarze z kotem. Nie wiem, czy któryś nie zostanie przygarnięty i zawieszony w pracowni :) Na dokończenie czeka jeszcze jeden - już niedługo wrzucę podgląd z prac. 

W ten sposób pakuję dla Was biżuterię - ma być estetycznie i bezpiecznie :)

 
Uważam, że każdy tworzyć może - jeden lepiej, drugi ...jeszcze lepiej. 
Kolega Zając jest dowodem na to, że atmosfera tutaj jest eko, pro i anty fobio :)
Radzi sobie nieźle, najlepiej jednak wychodzi mu przysypianie w każdej możliwej pozie i miejscu.
Zupełnie, jak mi dwa zdjęcia niżej. Bratnia dusza - nie ma co...

Masa perłowa nadal kusi mnie, coby ją skonsumować. W takie chłodykażdy cukierek pomaga.

Czasem z rana nie jest łatwo... Szczególnie, gdy wstaję bladym świtem.
Jesień nadciąga i poranki nie zachęcają do radosnego wyskakiwania z łóżka.


Lato z muszelkami powoli mija... 

letni komplet dla Ewy - malowane drewno, len 
 
ramki do zdjęć

malowane zakładki

tulipany

bransoletki

 ...pisanki...

...kolczyki w maki...

 
...tak było przed gwiazdką...
Spodobało się?
Polub wpis. A potem polub Pracownię - będziemy wniebowzięci :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz