wtorek, 15 maja 2012

Rudzik odfrunąwszy...

W poprzednim poście, wiosennie wspomniałam o zegarze z rudzikiem. I wiosna zapewne sprawiła, że przekazałam ów zegar na aukcję pewnej organizacji, która - było nie było - związana jest mocno z ptakami. Aukcja poszła znakomicie i byłam zaskoczona jej wynikiem. Rudzik odleciał w bliżej nieznanym kierunku przyczyniając się przy okazji do wsparcia działań proptasich i proprzyrodniczych w ogóle.

Ja natomiast próbuję zrobić zamach na drzwi kuchennej szafki. To będzie coś! Już niedługo cały proces przemiany ukaże się na blogu. Do tego szykuje się zmiana merytoryczno - artystyczna tegoż. Ale o tym w następnym wpisie.
Spodobało się?
Polub wpis. A potem polub Pracownię - będziemy wniebowzięci :)