czwartek, 25 lutego 2010

Hocki klocki - wspomnień ciąg dalszy

Nie będę zanudzać tutaj tekstami. Niedługo będzie więcej zdjęć, mniej opisu - tak po prostu - radość dla oka. Obrazki będą mówić same przez się. Na razie jeszcze ja mówię (a raczej piszę), żeby objaśnić o co chodzi w te klocki.

Klocki - właśnie. Z racji wykorzystywania gotowych elementów do tworzenia biżuterii spotkałam się z nazywaniem takiej a nie innej jej formy "składakami". Nie da się zaprzeczyć, że kamieni nie wydobywam, nie szlifuję i nie wiercę w każdym z nich dziurki. Podobnie rzecz ma się z metalowymi i srebrnymi elementami. Aczkolwiek... to, że element jest gotowy nie znaczy, że nie pozostawia mi pola do działania. Powiem więcej - zrobienie czegoś oryginalnego z elementów narzucających w oczywisty sposób formę to twórcze wyzwanie!

Z czasem przychodzi potrzeba wykroczenia poza te ramy i wytoczenia cięższych dział, ale to historia na kolejne wpisy.
Spodobało się?
Polub wpis. A potem polub Pracownię - będziemy wniebowzięci :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz